czwartek, 23 lutego 2012

coś umiera, coś się rodzi...

Tak właśnie... Coś umiera, coś się rodzi...
Jedna miłość umarła, a kolejna się narodziła... Ale powoli... 
Jest ktoś, komu ufam, kto sprawia, że się uśmiecham,przy kim czuję się wyjątkowo... Mimo kiepskiego dnia poprawia mi humor... 
Chce się spotykać ze mną, rozmawiać... Sama jego obecność sprawia, że czuję się lepiej... Uśmiech pojawia się teraz częściej na mojej twarzy... Tę pustkę po poprzednim chłopaku chciało zapełnić paru mężczyzn... Przekonałam się jednak, że tylko jeden mógłby to zrobić... I chyba chcę, żeby to zrobił... Już kiedyś mi powiedział, że mnie kocha i chce ze mną być... Ale wtedy jeszcze nie mogłam... Dziś stwierdzam, że chyba od kiedy go znam, byłam w nim zauroczona... Teraz jestem pewna, ale nic za szybko i nic na siłę... Chcę nam dać trochę czasu... Poznajemy się, regularnie się spotykamy... są dwie osoby, które nam kibicują i chcą, żebyśmy byli razem... Podobno do siebie pasujemy... :)
Nie planuję co będzie za miesiąc, pół roku, rok... Teraz żyję każdą chwilą spędzoną z nim, na rozmowie, uśmiechu, spojrzeniu, wciąż czuję jego zapach...

Zakochanie, to piękny czas... Te motylki w brzuchu, to sama prawda...


niedziela, 22 stycznia 2012

Witam!!

Mówiłam, że może mnie nie być długo... tak już mam... 
Tak jak pisałam w poprzednim poście.... szykują się zmiany... i część z nich nastąpiła... 
Zerwałam z chłopakiem... I to chyba najważniejsza zmiana... Już kiedy się obcięłam, wiedziałam, że szykuje się dużo zmian...
Chcę jeszcze coś ze sobą zrobić... Może basen, może fitness...
Doszłam do wniosku, że nie można zamykać się tylko w swoim świecie... 
Życie samymi problemami może doprowadzić do depresji a jeśli nie do depresji, to do takiego... hmmm... osamotnienia... Właśnie tak czułam się przez jakiś czas... Ale kiedy się pozmieniało otwarłam się na ludzi... Może nie mam dla siebie aż tyle czasu ile bym chciała od kiedy pracuję, ale wiem, że mogę coś jeszcze zmienić... Czuję się momentami samotna, ale wiem, że mogę liczyć na przyjaciół i rodzinę...
Każdy ma swoje życie i swoje sprawy i nie lubimy, kiedy ktoś się miesza... Ale następuje taki moment w życiu,że pragniemy,aby ktoś się wtrącił... zwłaszcza wtedy gdy sami boimy się lub wstydzimy o tym mówić... Są takie chwile kiedy musimy z kimś pogadać... Nie możemy się tego bać... Przez jakiś czas właśnie nie chciałam mówić o swoich sprawach... ale się przełamałam, powiedziałam i zmieniłam coś...

Pozdrawiam wszystkich, którzy myślą i robią podobnie...

 Bajo :)