Stwierdziłam, że coś napiszę...
Wiedziałam,
że tak będzie... cały ten blog... Zaczęłam pisać, obiecywałam sobie, że
raz w tygodniu będę pisać, zeszło na raz w miesiącu i wreszcie nie
pisałam wcale...
A
pozmieniało się.. Kocham i jestem kochana przez wyjątkową osobę... Już
ponad rok razem... to cudowny czas... Nie tylko wspólne wyjazdy ze
znajomymi, ale też chwile spędzone razem na rozmowach, filmie, czy po
prostu leżeniu i przytulaniu...
Trochę się pozmieniało też w sferze zawodowej, być może na lepsze, ale też zmiany siebie...
Schudłam, zmieniłam trochę styl... Poczułam się kobietą...kochaną kobietą...
TO JEST WŁAŚNIE MIŁOŚĆ...
Try to be different!
Rzeczywistosc- Rozdarta miedzy niebem a piekłem.
poniedziałek, 11 marca 2013
czwartek, 23 lutego 2012
coś umiera, coś się rodzi...
Tak właśnie... Coś umiera, coś się rodzi...
Jedna miłość umarła, a kolejna się narodziła... Ale powoli...
Jest ktoś, komu ufam, kto sprawia, że się uśmiecham,przy kim czuję się wyjątkowo... Mimo kiepskiego dnia poprawia mi humor...
Chce się spotykać ze mną, rozmawiać... Sama jego obecność sprawia, że czuję się lepiej... Uśmiech pojawia się teraz częściej na mojej twarzy... Tę pustkę po poprzednim chłopaku chciało zapełnić paru mężczyzn... Przekonałam się jednak, że tylko jeden mógłby to zrobić... I chyba chcę, żeby to zrobił... Już kiedyś mi powiedział, że mnie kocha i chce ze mną być... Ale wtedy jeszcze nie mogłam... Dziś stwierdzam, że chyba od kiedy go znam, byłam w nim zauroczona... Teraz jestem pewna, ale nic za szybko i nic na siłę... Chcę nam dać trochę czasu... Poznajemy się, regularnie się spotykamy... są dwie osoby, które nam kibicują i chcą, żebyśmy byli razem... Podobno do siebie pasujemy... :)
Nie planuję co będzie za miesiąc, pół roku, rok... Teraz żyję każdą chwilą spędzoną z nim, na rozmowie, uśmiechu, spojrzeniu, wciąż czuję jego zapach...
Zakochanie, to piękny czas... Te motylki w brzuchu, to sama prawda...
niedziela, 22 stycznia 2012
Witam!!
Mówiłam, że może mnie nie być długo... tak już mam...
Tak jak pisałam w poprzednim poście.... szykują się zmiany... i część z nich nastąpiła...
Zerwałam z chłopakiem... I to chyba najważniejsza zmiana... Już kiedy się obcięłam, wiedziałam, że szykuje się dużo zmian...
Chcę jeszcze coś ze sobą zrobić... Może basen, może fitness...
Doszłam do wniosku, że nie można zamykać się tylko w swoim świecie...
Życie samymi problemami może doprowadzić do depresji a jeśli nie do depresji, to do takiego... hmmm... osamotnienia... Właśnie tak czułam się przez jakiś czas... Ale kiedy się pozmieniało otwarłam się na ludzi... Może nie mam dla siebie aż tyle czasu ile bym chciała od kiedy pracuję, ale wiem, że mogę coś jeszcze zmienić... Czuję się momentami samotna, ale wiem, że mogę liczyć na przyjaciół i rodzinę...
Każdy ma swoje życie i swoje sprawy i nie lubimy, kiedy ktoś się miesza... Ale następuje taki moment w życiu,że pragniemy,aby ktoś się wtrącił... zwłaszcza wtedy gdy sami boimy się lub wstydzimy o tym mówić... Są takie chwile kiedy musimy z kimś pogadać... Nie możemy się tego bać... Przez jakiś czas właśnie nie chciałam mówić o swoich sprawach... ale się przełamałam, powiedziałam i zmieniłam coś...
Pozdrawiam wszystkich, którzy myślą i robią podobnie...
Bajo :)
wtorek, 6 grudnia 2011
Day after day.
I tak minął kolejny tydzień... :)
Nie pisałam, bo nie miałam kiedy... Jak na razie cały czas tylko praca i praca...
Wyjątkowo miałam wolny weekend ;)
w sobotę się wyleniłam, odpoczęłam, a w niedzielę spotkałam się z Z., poszliśmy na herbatkę i do kina, obejrzałam film i tak zleciało :)
Szykują się zmiany w moim życiu, zobaczymy kiedy nastąpią... Postanowiłam zadbać o siebie, mam nadzieję, że się uda. Z nową fryzurą nastąpił początek zmian...
Może dorosłam i zdałam sobie sprawę, że już trzeba działać na własną rękę i uwolnić się choć po części z objęć zatroskanych rodziców.
Tak leci dzień za dniem... żaden nie będzie taki sam, więc trzeba to wykorzystać. Czasem nawet nie zauważam, kiedy mija kolejny tydzień... Dlatego czas na zmiany, aby nie tracić chwil, które tak szybko mijają... :)
niedziela, 27 listopada 2011
Czas...
Trochę mi tego brakowało... Po części ta pustka w moim życiu została chwilowo wypełniona... Wystarczył niedługi spacer, kawa, coś słodkiego, rozmowa o niczym, chwila milczenia... Brakowało mi czasu spędzonego normalnie, spokojnie, bez pośpiechu, w pięknym jesiennym słońcu...
Coś wypełniło mi pustkę... Ale na ile...? Dzień...? Miesiąc...?
Tak niewiele potrzeba do chwili szczęścia, rozluźnienia... Przyjemne zmęczenie, przyjemny ból nóg...
Ostatnio oprócz pracy, niewiele mam z życia... Nieczęsto zdarzają mi się spotkania ze znajomymi... Wychodzę rano, wracam wieczorem, czasem krótka rozmowa przez telefon czy na gg. Jednak takie chwile sprawiają, że mam chęć do życia... Takie krótkie chwile uszczęśliwiają mnie i sprawiają, że wiem iż ktoś o mnie jeszcze pamięta...
Z tego miejsca chciałam pozdrowić P. i podziękować, za chwile spędzone na rozmowie i nie tylko :* Z. za krótkie, ale zawsze, rozmowy, Izusi, ponieważ na ile tylko może, to jest przy mnie i mnie wspiera :) a także D. który uśmiechnie się do mnie i powie "do jutra" :)
Takie ułamki sekund, które sprawiają że pojawia się uśmiech na mojej twarzy... :) szkoda, że takich momentów jest tak niewiele... Ale nie warto się nigdzie śpieszyć... Trzeba cieszyć się z każdej chwili... Nasze życie to nie przeszłość... Nasze życie to teraźniejszość, dzięki której tworzymy naszą przyszłość.
piątek, 25 listopada 2011
***
To kolejny raz zaczynam... To już mój trzeci blog. Nie wiem jak długo będę go prowadzić, może wkrótce mi się znudzi... Można się spodziewać po mnie wszystkiego...
Założyłam go, bo czuję się... samotna...? Nie wiem, czy to dobre określenie... Czuję jakąś pustkę i nie wiem czym mogę ją wypełnić i czy kiedykolwiek uda mi się to uczynić...
Coś o mnie?
Od niedawna pracuję. Mam nadzieję, że wkrótce jednak zmienię... Nie mam czasu dla siebie... Albo po prostu chciałabym go troszkę więcej. Na studia nie poszłam, a troszkę teraz żałuję... Mam tylko nadzieję, że w przyszłym roku zdecyduję się i pójdę na taki kierunek, który mi będzie odpowiadał.
Jeśli chodzi o sprawy sercowe... Oj serce szaleje... :) i w którą stronę pójść? Szaleją hormony, szaleje serce, szaleją uczucia... I jak tu ułożyć sobie życie? ;>
Skąd wziął się tytuł bloga? Jestem inna, jestem sobą, jestem wyjątkową osobą. Choć czasem czuję się "samotna, brzydka, niechciana" itd. to jestem wyjątkowa, bo jestem sobą. Trzeba wierzyć w siebie mimo przeciwności losu.
I ostatnia rzesz... O czym będę pisać? Nie wiem, możliwe, że o głupotach ;) pewnie o wszystkim. Interesuję się hmmm dużo tego ;) tak więc o czym będę miała ochotę, to napiszę ;)
Na pierwszą notkę wystarczy, wstęp o czym będzie, info o mnie zawarłam w kilku słowach, zatem życzcie mi powodzenia i wytrwałości :)
See You!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





